Praca u podstaw

Zdarzało mi się już korzystać z WordPressa jako bazy dla różnych serwisów – niekoniecznie czysto blogowych (o tym, co sądzę o konflikcie użyj gotowych rozwiązań vs. pisz własne, dopasowane systemy też kiedyś porozmawiamy). Ponieważ jednak za każdym razem wymagania były różne, kilka sytuacji spotkałem po raz pierwszy. Może ten opis zaoszczędzi komuś kilku chwil przy konfiguracji własnego bloga. Po kolei.

Zainstalowałem najnowszego WordPressa i postanowiłem pozostać przy domyślnym motywie TwentyEleven. Jest elegancki, niezbyt skomplikowany i posiada od razu kilka ważnych opcji konfiguracyjnych. Jednak nie wszystkie, których bym się spodziewał. Fajne jest wstawianie tła nagłówka w sposób losowy, można też przypisać ikonę wpisu, która pojawi się jako nagłówek przy poście. Ale dlaczego nie można przypisać tych obrazków na podstawie innych parametrów? Odezwała się we mnie żyłka programisty – otworzyłem edytor motywu. STOP! Było blisko, ale na szczęście w porę się powstrzymałem. Nie po to WordPress ma tyle wtyczek, żeby od razu zabierać się za grzebanie w kodzie. Krótka chwila przy wyszukiwarce i od tego czasu obrazkiem w nagłówku opiekuje się WP Display Header. Dla każdego postu, strony, kategorii i taga mogę teraz wybrać nagłówek z listy (są tam domyśle oraz przesłane na stronie ustawień motywu). Proste i skuteczne.

Z efektów wizualnych nie spodobało mi się jeszcze jedno – w polskiej wersji językowej za tekstem Czytaj dalej znajdowała się strzałka, która bardzo mnie raziła. Jej zmiana nie była tak trywialna – lecz nie był to też problem NP trudny. Algorytm: programem Poedit, otwieramy plik pl_PL.po, na liście przetłumaczonych teksów odnajdujemy fragment, który chcemy podmienić – w tym przypadku były to encje → – i podmieniamy – np. na ». Po zapisaniu zmian (według domyślnych ustawień) powstaje plik pl_PL.mo. Wrzucamy go do podkatalogu wp-content/themes/twentyeleven/languages i cieszymy się otrzymanym rezultatem.

Kolejna rzecz, której mi zabrakło, to feature i bug jednocześnie. Blogi rządzą się swoimi prawami – wrzucamy posty i te automatycznie, chronologicznie od najnowszych lecą na główną stronę witryny. W ustawieniach możemy ewentualnie wskazać statyczną stronę jako punkt wejścia do naszego serwisu.

Ja przyjąłem inną zasadę. Treści będą uporządkowane w kategoriach i oznaczone tagami. Niech leżą sobie spokojnie tam, gdzie ich miejsce. Natomiast na stronie głównej wyląduje to, co mam ochotę właśnie tam pokazać. Żeby móc to zrealizować potrzebowałem kolejnej wtyczki: Frontpage Manager. To rozwiązanie pozwala wybrać z jakich kategorii będzie się składała strona główna – u mnie to, bez wielkich niespodzianek, kategoria Strona główna. I już mam porządek.

Kolejne dodatki to Google Analytics for WordPress (wystarczy połączenie z kontem Google Analytics) i Smart YouTube PRO (w linku do materiału z YT wystarczy zmienić http na httpv i na żywca wkleić do postu). Intuicyjne i proste rozwiązania.

Wtyczka Like umieszczająca przycisk Poleć przy materiałach doczeka się bardziej dogłębnego opisu. Ma kilka ciekawych opcji, a żeby je właściwie wykorzystać, warto poznać zasady rządzące Open Graphem oraz możliwości udostępniane przez Facebooka właścicielom stron.

Ponieważ sytuacja na Google Plus nadal wygląda mniej więcej tak, chwilowo nie integrowałem bloga z tą społecznością (poza utworzeniem strony)

Na koniec odłożyłem sobie najbardziej drażliwy temat. Formatowanie i kolorowanie kodów źródłowych, nieodzowne na blogu, gdzie znajdą się porady i tutoriale programistyczne. (tu autor wstał od klawiatury i poszedł ochłonąć…)

Wypróbowałem co najmniej 5 wtyczek. W sumie jeszcze więcej, bo osobno trzeba jeszcze doinstalować wtyczkę przycisku do TinyMCE… Why Leo, why? Ostatecznie pozostałem przy SyntaxHighlighter Evolved i SyntaxHighlighter TinyMCE Button, ale to tylko i wyłącznie na zasadzie mniejszego zła. Odnalezienie właściwej kombinacji różnych opcji jest umiejętnością paranormalną. Ja póki co polecam ustawienie w opcjach higlightera Version 3.x wraz z Load All Brushes. Nie podejmuję się wyjaśnienia dokładnie o co chodzi, bo tego nie umieją do końca przekazać nawet autorzy tej wtyczki. Z jednej strony kusi mnie, żeby napisać do tego własną wtyczkę, ale z drugiej myślę, że to może być niemożliwe – skoro tylu autorów poległo, to może po prostu nie da się tego dobrze zrobić. Niemniej temat jest do zgłębienia.

Tak przedstawia się technologiczne tło mojego bloga. Jeśli macie jakieś uwagi albo propozycje, a szczególnie, jeśli znacie jakąś dobrą wtyczkę highlightera – dajcie znać w komentarzach.

2 myśli nt. „Praca u podstaw

  1. Jeśli ta wtyczka highlighter będzie kolorowała kod podobnie jak ma to miejsce np. na mozilla.developer.org, to chyba trudno oczekiwać czegoś lepszego 🙂 Planujesz jakieś wpisy o sztuczkach w jQuery lub wzorcach projektowych? 😀

    • Ciężko powiedzieć, jak to u nich w MDN wygląda przy edycji, bo to jest największe utrapienie – na froncie jest w miarę dobrze, gdy już uda się wyczarować wszystkie opcje.
      Wpisów odnośnie jQuery trochę się znajdzie, zobaczymy tylko, czy zakwalifikują się jako sztuczki, czy raczej banały – obyśmy nie byli zbyt rozbieżni w tej ocenie 😉 Wzorce projektowe pewnie się przewiną, lecz raczej przy jakichś okazjach, niż same z siebie. Ale tak go końca to nigdy nie wiadomo, jakie treści mogą tu zagościć.