Autobus czerwony… nie, szary tramwaj.

Metro śmiga przez Rotterdam bardzo sprawnie i często, niestety nie daje szans na obejrzenie miasta i zaburza orientację w przestrzeni. Co jeśli chcemy pozostać na powierzchni? Wybieramy tramwaj. Sieć tramwajów dość dokładnie pokrywa miasto, często stanowi sposób dojazdu do stacji metra, a częstotliwość odjazdów jest dość duża.

Trzon taboru tramwajowego rotterdamskiego RET stanowią w pełni niskopodłogowe tramwaje Alstom Citadis. Ciekawostką jest organizacja przestrzeni – oprócz pojedynczych i podwójnych siedzeń (pokrytych skórą ekologiczną – wyobrażacie sobie coś takiego w polskiej komunikacji miejskiej?) mamy tam także specjalne podpórki, na których pasażer może oprzeć swoje strudzone cztery litery i w miarę komfortowo spędzić podróż bez konieczności upychania się na siedzeniach.

Ciekawe jest, jak tramwaje są traktowane na skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych. Motorniczy nie ma tam zbyt wielkiego stresu odnośnie pieszych. Jedzie przed siebie, a piesi mają usunąć mu się z drogi. Najciekawiej wygląda to przy dużych węzłach przesiadkowych gdzie piesi przewalają się tam i z powrotem, a tramwaj po prostu pomiędzy nimi przejeżdżają. W tym, aby nie zostać rozjechanym, asystuje pieszym specjalna sygnalizacja wzbudzana nadjeżdżającym tramwajem. Uwaga – nawet jeśli przechodzisz przez ulicę, na środku której jedzie tramwaj i masz zielone światło – motorniczy się tym nie przejmie. Na przejściu włączają się migoczące światła i dzwonki, a od tego momentu to twoja brocha, żeby nie dać się pokroić na dwie albo i trzy części. Jedyni, którzy mają te światła w nosie, to rowerzyści – ale oni akurat mają tam w nosie absolutnie wszystko, więc żadne to zaskoczenie. Dziwi mnie tylko, że nie słyszałem o żadnym potrąconym rowerzyście – za to wielokrotnie widziałem, jak blisko było do takiego wypadku.

Chyba największą ciekawostką w rotterdamskiej sieci tramwajowej jest przejazd przez zwodzony most Erazma (tak, Erazma z Rotterdamu). Most posiada uchylne przęsło. Żadnym problemem nie jest położenie na takim przęśle torów, ale co z trakcją? Problem rozwiązano stosujące specjalne rampy i dodatkowe maszty łączące ze sobą trakcję, gdy most jest zamknięty oraz rozdzielający ją przy otwieraniu. Trzeba przyznać, że podniesienie mostu potrafi zdezorganizować cały ruch w okolicy na dobre pół godziny (na szczęście metro nie jest od tego zależne).

Zastanawiam się, czy można powiedzieć jeszcze coś ciekawego o tramwajach w Rotterdamie i wychodzi mi, że raczej nie. I w tym właśnie rzecz. Sieć funkcjonuje sprawie (choć niedawno słyszałem, że tegoroczna zima mocno dała się pasażerom tramwajów we znaki), a taki właśnie jest jej cel. Krótko mówiąc – good job.

Dla  zainteresowanych – zdjęcia dawnego i obecnego taboru poruszającego się po rotterdamskich ulicach można przejrzeć na serwisie phototrans.eu

Możliwość komentowania jest wyłączona.